BKP: Inscenizowana komedia z panem L.K., członkiem LGBTQ, na synodalnym spotkaniu w Pradze oraz wskazówki, jak uwolnić się od niemoralności i homoseksualizmu

14.02.2023

Już pierwszego dnia zgromadzenia synodalnego w Pradze został zaaranżowany skandal. Konieczne było, aby Kościół otworzył się na samobójczą transformację, ponieważ ukryty plan Drogi synodalnej polega na odrzuceniu praw Bożych i zalegalizowaniu antypraw LGBTQ. Dla czeskich i zagranicznych organizatorów w Pradze konieczne było przeniesienie tego ukrytego celu do poziomu pozornie obiektywnego problemu, dlatego była konieczna cała sprawa z publicznym homoseksualistą L.K. Ale i tak istniało niebezpieczeństwo, że katolicy przestraszą się, że Kościół zdradza swoją misję, anuluje Boże prawa i jemu już nie chodzi o zbawienie dusz. Dlatego konieczny był psychologiczny manewr z tzw. medialnym oczernianiem czeskiego Kościoła w nietolerancji. Homoseksualista przyszedł reprezentować skrzywdzoną ofiarę, która domagała się tzw. koniecznych zmian w Kościele, a mianowicie zmiany w doktrynie, a nawet rezygnacji biskupów i zmian w formacji kapłańskiej.

Arcybiskup Graubner jest w pełnej jedności duchowej z pseudo-papieżem Franciszkiem w sprawie promowania amoralnej LGBTQ w Kościele. Dlatego entuzjastycznie przywitał i konsekwentnie organizował to spotkanie w Pradze. Z drugiej strony udaje prawowiernego biskupa. Incydent z panem L.K. posłużył Graubneru do zrealizowania jego zaszyfrowanej wypowiedzi w radiu z tego samego tygodnia: „To, co wydaje mi się ważne… to być otwartym na tych z zewnątrz (ludzi LGBTQ), ale… abyśmy nie postawili na marginesie kogoś z tych, którzy jeszcze tam nie byli (czyli zwykłych katolików), podczas gdy chcemy innych z marginesu (czyli osoby LGBTQ) w jakiś sposób zaprosić wewnątrz”.

Więc jeśli Graubner nie organizował bezpośrednio incydentu z L.K., to na pewno z góry wiedział o niej i bardzo go przyjął. Medializacja żądań pana L.K. służyła bezkonfliktowej promocji programu synodu i jednocześnie utrwaliła w czeskiej opinii publicznej wizerunek Graubnera jako biskupa prawowiernego, nietolerującego niemoralności.

Ponadto ten występ homoseksualisty L.K. był również potrzebny prezydencji Rady Konferencji Biskupów Europy (CCEE), ustanowionej przez fałszywego papieża Bergoglia. CCEE celowo promuje zniszczenie Kościoła poprzez anulowanie praw Bożych i legalizację LGBTQ.

Zadajmy pytanie: gdyby zamiast pana L.K. pojawił się aktywny katolik i wezwał Synod stanąć w obronie bezbronnej młodzieży, która jest narażona na dyktaturę LGBTQ poprzez narzucenie terapii hormonalnej i późniejszego przeoperowania płci, jak by się zachował? W żadnym wypadku taki otwarty list od aktywnego katolika nie zostałby opublikowany, a biskupi w ogóle by o tym nie decydowali.

Cytat z otwartego listu pana L.K.: „Uznajcie, że orientacja seksualna jest wrodzona, jak wezwał do tego synod niemieckich katolików”.

Przypominamy, że wspomniany L.K., który stał się homoseksualistą jako ofiara nadużyć, z drugiej strony twierdzi, że taki się urodził i że cały Kościół powinien uznać, że homoseksualizm jest wrodzony, a nie nabyty. Ale rzeczywistość jest taka, że większość homoseksualistów jest ofiarami intensywnej propagandy tej ideologii. Jeśli ktoś się taki urodził, to wina leży po stronie rodziców albo pradziadków za grzechy zaparcia się Boga albo za grzechy związane z pogańskim okultyzmem i szacunkiem dla demonów (por. Rz 1:18-26). Tak więc homoseksualizm nie jest wrodzony, ale kryje się za nim duchowa więź, która powoduje homoseksualizm. Jest to Boża kara za grzechy przodków przeciwko pierwszemu przykazaniu, która się rozprzestrzenia na trzecie i czwarte pokolenie. Ale jeśli ten człowiek żałuje i uporczywie prosi Boga o wybawienie, Bóg uwolni jego z tych więzów. Tak było przez cały okres istnienia Kościoła. W przeszłości nawet wśród chrześcijan, choć bardzo, bardzo rzadko, znajdowali się tacy, którzy mieli nienaturalne skłonności seksualne. Powszechnie było wiadomo, że to zło, dlatego gdy u kogoś objawiali się, on się im nie poddawał. Walczył z nimi w zarodku, dopóki nie wykorzenił ich skutecznym środkiem, którym jest żywa wiara. Taki człowiek w bojaźni Bożej najpierw zdał sobie sprawę, że Bóg go widzi. Jednocześnie miał świadomość, że wszystko jest rejestrowane w jego duszy jak na kamerze, a w świecie duchowym widzą go zarówno złe, jak i dobre duchy – anioły. Oni później będą zeznawać lub skarżyć go przed Bogiem. Stanie się tak, gdy człowiek przekroczy próg śmierci i stanie przed sądem Bożym. Tam każdy czyn, dobry i zły, w tym i ten czyn, zostanie ujawniony przed Bogiem i całą ludzkością. Ma tu zastosowanie słowo Chrystusa: Nie ma nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć (Mt 10:26). Przed Bożym sądem okaże się, czy walczył z pokusą, czy też jej uległ. W porównaniu z obecną technologią, która może śledzić wiele naszych słów i działań, a nawet próbuje śledzić nasze myśli, ta duchowa baza przechowywania informacji w naszej duszy i w świecie duchowym jest nieporównanie doskonalsza.

Dlatego w Bożym świetle taka osoba jeszcze za życia radykalnie oddziela się od pokus, czyli walczy, co przynosi zasługi w wieczności. Pokusa pochodzi ze źródła zła w naszej naturze, z ducha tego świata i od diabła. Skutecznymi środkami w walce z pokusami są szczera modlitwa, post, samozaparcie, upokorzenie, czyli postawienie do światła prawdy przebóstwiające siebie ego.

Jeśli ktoś przez pewien czas pozostawał w grzesznej myśli i uczuciu i do pewnego stopnia się z nimi zgadzał, to w świetle Bożym wyznaje to przed Bogiem jako grzech nieczystości. Boli go, że zanieczyścił swój umysł i duszę tą nieczystą myślą, obrazem lub uczuciem. Następnie jako wierzący staje w duchu pod krzyżem Chrystusa. Tutaj uświadamia sobie, że Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. On za niego przelał Swoją drogocenną krew dla przebaczenia i tego grzechu i w ten sposób wziął od oskarżycieli dłużny list. Wiarą człowiek przyjmuje przebaczenie przez przelaną za niego krew Chrystusa i w ten sposób naprawdę doświadcza miłości Boga. Wiąże się to z decyzją o zaprzestaniu grzeszenia. Istotą prawdziwej pokuty jest stanie w Bożym świetle, nazwanie grzechu grzechem i radykalne oddzielenie się od niego. To oddzielenie jest bolesne. Jezus porównuje to do odcięcia ręki lub nogi albo do wyłupania oka (Mt 5:29-30). To stwierdzenie Chrystusa o odcięciu ręki i wyłupaniu oka odnosi się nie tylko do pokusy nienaturalnej seksualności, ale także do pokusy onanizmu, cudzołóstwa, przedmałżeńskiego intymnego życia czy pozostawania w nieczystych uczuciach, wyobrażeniach i pragnieniach. Człowiek musi przyjąć radykalną postawę ewangeliczną już w obszarze myślenia, uczuć i woli. Konieczne jest odcięcie myśli, pragnienia, obrazu i uczucia, aby nie nadużywały oka, ręki lub nogi do realizacji grzechu i późniejszej niewolniczej zależności. Dla zdrowia duszy i jednocześnie dla czystości serca jest konieczna ta umysłowa higiena (Mt 5:8).

Instrukcja ewangeliczna dotyczy nie tylko szóstego i dziewiątego przykazania Dekalogu, ale także innych obszarów, takich jak obszar czystości duchowej (pierwsze przykazanie). Musimy więc radykalnie odrzucać fałszywą duchowość religii pogańskich, które czczą demony, i ich praktyki okultystyczne (różne formy wróżenia, magii, medytacje orientalne, zen, joga).

W obszarze piątego przykazania „Nie zabijaj” obowiązuje: Jeśli komuś przyjdzie do głowy myśl mordercza lub samobójcza, musi natychmiast radykalnie się od niej oddzielić i nazwać to grzechem. Jeśli pozostaje w tej myśli przez jakiś czas, a potem z przerażeniem uświadamia sobie, jak duch kłamstwa i śmierci zaślepił jego rozum i uczucia, to z tym większym bólem i radykalizmem musi pokutować, tak jak w dziedzinie czystości moralnej.

Ale pan L.K. należy do tych, którzy z dumą uważają się za członka stowarzyszenia LGBTQ, który notorycznie odrzuca pokutę i Boże prawa. Wymaga nawet zmiany nauczania Kościoła, które przez pokutę zapewnia zbawienie. Pan L.K. pisze: „Znajdźcie odwagę powiedzieć, że nauczanie Kościoła w kwestii LGBT jest bezpodstawne, błędne i należy je zmienić”. Ale jakim prawem on uważa się za członka Kościoła, skoro nie tylko odrzuca Boże prawa, ale bezpośrednio wzywa do ich zniesienia! To diabelska duma.

L.K. także domaga się tzw. lepszej formacji kapłanów na tym terenie. Nawet ten wymóg pana L.K. ujawnia, że nie mówi on sam za siebie, ale że leży to w interesie tych środowisk kościelnych, które promują LGBTQ i które go zatrudniły.

Ponadto pan L.K. kategorycznie domaga się: „…aby biskupi, którzy nie zapobiegli działalności drapieżników seksualnych spośród księży, mimo iż mieli o tym informacje, ustąpili”. To wskazuje, że pod osłoną Synodu oczywiście nastąpi też czystka wśród biskupów. Co oznacza termin „drapieżnik”? Ogólnie można mówić o nim jako o żywym organizmie, którego przetrwanie (zachowanie gatunku) jest uzależnione od zabicia innego żywego organizmu w celu spożycia. Więc jest to bestia. Jest to interesująca sprzeczność w myśleniu pana L.K. i tych synodalnych kleryków, którzy go zatrudnili. Pan L.K. domaga się ukarania księży, którzy popełnili akt homoseksualizmu, jako przestępców i nazywa ich drapieżnikami. Ale jeśli według niego homoseksualizm i inne orientacje LGBTQ są drapieżnictwem, to jest to jawne przestępstwo, które musi być karane, niezależnie od tego, czy drapieżnikiem jest ksiądz, biskup czy inny obywatel. Ale jednocześnie pan L.K. twierdzi dokładnie odwrotnie: „Respektujcie, że osoby LGBT mają prawo żyć zgodnie ze swoją naturą, czym nikogo nie krzywdzą.” To jest celowa schizofrenia w myśleniu i działaniu. Ale tę schizofrenię promuje także pseudopapież Franciszek. Biskupi amerykańscy chcieli sprawiedliwie pokarać nadużycia: pedofilię, a także homoseksualizm popełniany na seminarzystach. Bergoglio to im zakazał, ale jednocześnie oświadcza, że nadużycia muszą być karane. Inny przypadek tej schizofrenii miał miejsce z wiedeńskim kardynałem Groërom. Niewinny kardynał został oczerniony w homoseksualnej pedofilii, było rozpoczęto kampanię medialną i bez dowodów winy zmuszono go do abdykacji. Na jego miejsce zasiadł aktywny promotor homoseksualizmu i transseksualności, obecny kardynał Schönborn.

Te schizofreniczne metody kościelnych kleryków zaczęto stosować w okresie posoborowym w celu oszukiwania społeczeństwa oraz szerzenia herezji i niemoralności. W rzeczywistości jest to samozniszczenie Kościoła.

 

BKP – głos wołającego na pustyni

 

Pobierz: BKP: Inscenizowana komedia z panem L.K., członkiem LGBTQ, na synodalnym spotkaniu w Pradze oraz wskazówki, jak uwolnić się od niemoralności i homoseksualizmu (14.02.2023)

 

 


Email Marketing by Benchmark


Wybierz język

ukukukukukukenpghude


Email Marketing by Benchmark


Wyszukaj

Słowo życia

«Bóg zaś okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.»

Rz 5, 8 (od 5.07. do 19.07.2026)

Patrz STRONA WIDEO BKP

WIDEO

Bizantyjsko Katolicki Patriarchat

Modlitwa wewnętrzna