Czas Wielkiego Postu – czas prób
Czasem Wielki Post jest dla nas czasem podobnym do tego, jaki spędził Jezus na pustyni. Modlił się, pościł, ale też był kuszony przez diabła. W pewnych próbach dostrzegamy również ataki wroga Bożego. Wróg działa poprzez kłamstwo. Próbuje wzbudzić opór wobec naszych najbliższych, a ostatecznie wobec samego Jezusa i Ojca Niebieskiego. Atakuje różnymi bluźnierczymi myślami i próbuje zrzucić odpowiedzialność na Boga za zło, które sam spowodował i przyczyną kterego jest. Bóg dał człowiekowi wolną wolę i szanuje go. Zło, które spowodował i powoduje wróg Boży, i zło, spowodowane przez nas samych, kiedy dajemy się zwieść naszym nieczystym uczuciom, rozumem, pożądliwością i pychą, Bóg zmieni na dobre, jeśli ukorzymy się przed Nim i chodzimy w prawdzie, pokorze, dyscyplinie i miłości, jeśli dźwigamy ciężary jedni drugich i okazujemy miłosierdzie tym, którzy świadomie lub nieświadomie nas krzywdzą. Bóg jest miłością. Dał za nas swego Syna (J 3:16), w Nim mamy życie wieczne.
Wielkopostna motywacja
W czasie Wielkiego Postu trzeba uświadomić sobie te podstawowe realia: umrzesz, staniesz przed sądem Bożym, czeka cię szczęśliwa lub nieszczęśliwa wieczność. Syn Boży, Jezus Chrystus, cierpiał i umarł za ciebie, aby dać ci wieczne szczęście po śmierci. Cierpienie od krwawego biczowania było za twoją nieczystość, upokorzenie pod koroną cierniową i plucie w twarz Chrystusa było za twoją pychę, Droga Krzyżowa – za twoje fałszywe drogi grzechu. Śmierć Chrystusa pokonała grzech i diabła i otworzyła drogę do wiecznej chwały. Jezus mówi do ciebie dzisiaj: „Zaprzecz siebie, weź swój krzyż i chodź za Mną.” Gdzie? Na Golgotę. Tam jest ta wąska ścieżka (Mt 7:14), która prowadzi przez śmierć Chrystusa do życia wiecznego.
Podczas Wielkiego Postu podejmij postanowienie przynajmniej jedno zapieranie się każdego dnia. Przychodzi myśl o użalaniu się nad sobą, zawiści, nieczystości, złości… Natychmiast powiedz Jezusowi: „Jezu, zapieram się siebie, zapieram się siebie… Oddzielam się od ducha kłamstwa i próżności”.
Panie, daj mi prawdziwą gorliwość!
Jesteśmy teraz w połowie Wielkiego Postu. Dokonujmy przynajmniej małego aktu samozaparcia każdego dnia: czy to negatywna myśl, czy lenistwo, czy jakiś lęk, trzeba to przezwyciężyć: „Panie, z miłości do Ciebie! Zwracam oczy na Twój krzyż. Ileż cierpień znosiłeś dla mnie – biczowanie, ukoronowanie cierniem, droga krzyżowa, ukrzyżowanie! Przelałeś za mnie całą swoją krew, zapłaciłeś za mnie, kochasz mnie! A co czynię dla Ciebie i dla zbawienia mojej duszy? Panie, daj mi prawdziwą gorliwość i pomóż mi wyrzec się siebie w szczególnych sytuacjach, wziąć swój krzyż i iść za Tobą”.
Słowo Patriarchy Eliasza w okresie po Bożym Narodzeniu
Bóg do nas mówi…
Bóg do nas mówi, ale cały problem polega na tym, że Go nie słyszymy. Problem tkwi w naszym odbiorniku. Musimy nastroić nasze serca, aby słyszeć Jego głos. On chce działać i przez was, przez waszą wiarę. Nawet jeśli jesteśmy słabi, tym bardziej powinniśmy ufać Panu, bo „kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny”. Jezu, ufam Tobie!
Nie możemy siedzieć w sobie, ale trzeba iść do Jezusa, przylgnąć do Niego i uczyć się od Niego. On da prawdziwą mądrość, da siłę. On jest żywy i obecny. On kocha cię bardziej niż twoi rodzice lub twoje dzieci. On kocha cię bardziej niż ty sam siebie. On przelał za ciebie Swoją krew na krzyżu i zawsze jest z tobą. Jest tylko jeden problem – abyś i ty był z Nim. I to jest podstawa naszego życia i świętości – żyć w Bożym świetle, żyć w Bożej prawdzie, żyć w Bożej obecności. To znaczy, że poważnie liczymy się w naszym życiu z żywym Bogiem – Jezusem.
„Ale wy Mnie ujrzycie …”
Jezus mówi do apostołów: „Ale wy Mnie ujrzycie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie” (J 14:19). Czy apostołowie ujrzą Chrystusa? Tak, ujrzą Go zmartwychwstałego trzeciego dnia po Jego śmierci, a potem będzie im się ukazywał przez czterdzieści dni. A w świetle chwały ujrzą Go także w chwili swojej fizycznej śmierci, kiedy ujrzą Go takim, jakim jest. Ujrzą Go! Pierwszym z apostołów, który ujrzał Go w ten sposób, był jeden z braci, za którymi wstawiała się ich matka, aby jeden usiadł po prawej, a drugi po lewej stronie Chrystusa. Wtedy Jezus zapytał ich: „Czy możecie pić kielich, który Ja piję?”. Jakub i jego brat Jan odpowiedzieli: „Możemy”. Jezus odpowiedział im: „Będziecie pić mój kielich”. Pierwszym, który wypił kielich cierpienia, był Jan, który jako jedyny z apostołów doświadczył zjednoczenia ze śmiercią Chrystusa i był gotowy umrzeć, dlatego wiernie stał pod krzyżem. A jego brat Jakub był pierwszym z apostołów, który jako męczennik poświęcił swoje życie za Chrystusa. Został ścięty mieczem. Później wszyscy inni również oddali życie za Chrystusa. Ujrzeli Chrystusa! My także Go zobaczymy i będziemy oglądać Jego oblicze przez całą wieczność. Warunkiem jest jednak zachowanie wierności Chrystusowi aż do końca – aż do śmierci.
Droga do nowego życia wiedzie przez śmierć starego człowieka
Nasz krzyż jest naprawdę największym darem od Boga, on ma nas całkowicie uwolnić od starego człowieka, od najmniejszego przywiązania do czegokolwiek i przyodziać w myśli o rzeczach istotnych – śmierci, niebie, piekle i opuszczonym, upokorzonym i ukrzyżowanym Jezusie.
Ilekroć Bóg chce dać nowe życie – zmartwychwstanie, droga do nowego życia wiedzie przez śmierć starego człowieka. Nie ma innego wyjścia, jak zaprzeć się samego siebie, wziąć swój krzyż i naśladować Jezusa, a potem umrzeć duchowo dla siebie, dla grzechu i dla świata! Niech Bóg przez różne małe rzeczy prowadzi nas do śmierci z Maryją i przez Maryję.
Co odpowiesz zmartwychwstałemu Jezusowi?
Kiedy robisz komuś coś złego, nieświadomie lub gorzej ‒ świadomie, będzie między wami duże napięcie. Kiedy człowiek zdaje sobie z tego sprawę, widzi swoją winę i widzi, że drugi cierpi, zostaje zraniony.
Pamiętam jeden przykład z Włoch: Złodzieje (młodzi chłopcy) włamali się do sklepu złotniczego i podczas kradzieży zabili sprzedawcę. Następnie zostali złapani i skazani na wiele lat więzienia. Na ich procesie była obecna kobieta z małymi dziećmi. Była wdową po sprzedawcy, którego zabili. Jeden z chłopców, patrząc na nią i dzieci, zdał sobie sprawę, jakie zło zrobił i jaki ból im wyrządził. W nim bardzo silne zbudziło się sumienie i poprosił o przebaczenie. A kobieta powiedziała, że mu wybaczyła…
Przebaczenie – to bardzo cenna i ważna rzecz. Przebaczenie otwiera drzwi do serca i domu człowieka, którego zraniliśmy lub obraziliśmy.
Sens życia duchowego – utrata swej duszy dla Chrystusa
Człowiek codziennie powinien stawać w swietle Bożym. Musimy wyśmiać siebie, kiedy przychodzi pycha. Mamy zmienić myślenie. Słowo Boże mówi, żebyśmy zachowali myślenie, które jest w Jezusie Chrystusie, a apostoł Paweł rzekł: „Jezus uniżył samego siebie aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej”. My nawet nie musimy uniżać się, tylko mamy wejść do prawdy. A my tę prawdę nawet nie chcemy widzieć w sobie. Kiedy by my widzieli co jest w nas, to wpadlibyśmy do takiej depresji!? Możemy tylko po kropelkach popatrzeć na ten brud, który jest w nas, żebyśmy schylili swój kark. A później prosili Boga: „Boże daj mi siły, żebym pracował dla Ciebie”. Jest to sensem duchowego życia, sensem teologji, i sensem tych słów: „stracić swoje życie z powodu Ciebie i Ewangelii”.
Niebo jest blisko!
Niebo jest blisko, bo wkrótce umrę. Jeszcze kilka lat i stanę przed bramą nieba. I nawet gdybym żył jeszcze sto lat, to też wkrótce minie. Jak silnie powinna mnie motywować myśl o niebie! Ona poruszyła tak wielu chłopców i dziewcząt, by gardzili radościami i dobrami tego świata, które przeminą, aby osiągnąć wieczne niebo.
Św. Bernard miał siedmiu braci. Wszyscy postanowili porzucić wszystko, wstąpić do klasztoru i w pełni służyć Bogu. Mieli wielkie bogactwo i zastanawiali się, co z nim zrobić. Mówili do siebie: „Dajmy wszystko naszemu najmłodszemu bratu”. Przyszli do niego i powiedzieli mu: „Drogi bracie, postanowiliśmy ci oddać całe nasze dziedzictwo”. On spojrzał na nich i powiedział: „Jaki jesteście mądrzy! Chcecie dla siebie wiecznego nieba, a dla mnie królestwa ziemskiego? Ja też pragnę królestwa niebieskiego! Dlaczego mi to bogactwo?”. W końcu, po śmierci matki, do klasztoru wstąpił także ich ojciec. Naprawdę płonęli gorliwością dla Chrystusa, naprawdę przeżyli duchową odnowę.
„Pokój wam!”
Kiedy zmartwychwstały Jezus ukazał się apostołom, przemówił do nich trzy razy: „Pokój wam!” W jakiej sytuacji Jezus to mówi? Ewangelia mówi: „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»” (J 20:19). Ewangelia mówi dalej: „A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! »” (wersety 20-21). Tydzień później, w niedzielę, pojawił się po raz trzeci, kiedy Tomasz był z nimi: „Po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!»” (werset 26).
Jezus często i nam mówi: „Pokój wam! Pokój tobie!”. Musimy zaakceptować ten pokój. Uświadommy sobie, ile niepokoju jest w naszej duszy… Dlaczego? Ponieważ nie jesteśmy zjednoczeni z Bogiem. Ponieważ nasza wiara jest słaba. Nie jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem i słowem Bożym. Tylko On daje nam swój prawdziwy pokój, jak mówi: „Pokój, który Ja wam daję, świat nie może wam dać” (por. J 14:27).
Aktualne Wideo
- BKP: Apel do amerykańskich katolików, księży, a zwłaszcza biskupów
- Słowo Patriarchy Eliasza w okresie po Bożym Narodzeniu
- Apel do narodu amerykańskiego: Pokuta jest konieczna! Może zapobiec globalnej katastrofie!
- Bizantyjski Patriarchat zwraca się do wszystkich chrześcijan Stanów Zjednoczonych Ameryki
- Sens życia duchowego – utrata swej duszy dla Chrystusa
- Zmiana myslenia oraz sposobu zycia
- BKP: Kościół katolicki w Czechach nie jest już katolicki. Dlatego nie ma prawa do restytucji tego, co należy do Kościoła katolickiego.
- BKP: Ratunkowe rozwiązanie dla Afryki – patriarchat /Realizacja modlitwy prorockiej według Ezechiela 37 – сzęść 10/










