Kardynał Müller jest heretykiem /Część 5/
20.04.2020
Do C) Korzenie teologii niemieckiej, z których kard. Müller wychodzi
Pozornie ortodoksyjna dogmatyka niemieckiego profesora Müllera z Monachium, który został awansowany na biskupa w 2002 r., a następnie na kardynała i prefekta Kongregacji nauki wiary, nie jest ortodoksyjna, ale heretycka. Fakt, że w swoich książkach być może i mówi wiele prawd katolickich, nie czyni go katolikiem, ponieważ zaprzeczeniem rzeczywistości zmartwychwstania Chrystusa w ciele, jak wykazaliśmy w poprzednich rozdziałach, zniósł sam fundament wiary. Dlatego wszystkie jego pobożne frazy są po prostu bezsensownymi frazesami. Mówi o Bogu, w którego nie wierzy.
Trzeba też wiedzieć, z jakich duchowo zatrutych korzeni wyrasta teologia niemiecka i jakie owoce wydała dla Niemiec i dla Kościoła.
Tłem tej teologii jest duch pychy i niewierności niemieckich filozofów 18-20 wieku z ich nadczłowiekiem. Owocem jest faszyzm i marksizm oraz na poziomie teologicznym herezje. Niemieccy spekulanci teologiczni nie mają kropli pokory i zbawczej wiary, a ponadto nie mają nic wspólnego z prawdziwym życiem duchowym w Chrystusie. Z ich pseudoduchowych laboratoriów wyrosła również marksistowska teologia tak zwanego wyzwolenia, którą wszczepili szczególnie do Ameryki Południowej. Ich zatrutym owocem jest Sobór Watykański II, tak zwany duch posoborowy i niemiecka droga synodalna z obecnym kard. Marksem i jego legalizacją homoseksualnych małżeństw i bergoglioizmu z Pachamamą. Największe nadużycie władzy papieskiej polegało na intronizacji demona Pachamamy, likwidacji obiektywnych norm moralnych i praw Bożych oraz otwartym egzekwowaniu niemoralności. Bergoglio całuje stopy transseksualistów, aprobuje zboczoną edukację seksualną, by zdemoralizować małe dzieci (w samolocie z Panamy), wykorzystał ostatnie synody, aby poprzez Kościół zalegalizować LGBTQ i wprowadzić tzw. eskortę homoseksualistów przez Kościół. Ponadto ukrywa sieć homoseksualną w najwyższych miejscach Kościoła i twierdzi, że Kościół katolicki musi przeprosić sodomitów.
Niemiecka teologia nie broni prawd wiary przed herezjami, ale wręcz przeciwnie ona je publicznie i potajemnie promuje, szczególnie w dwuznacznych terminach z użyciem karkołomnego pseudoteologicznego słownictwa. Najgorsze jest to, że za tym słownictwem kryje się prawdziwie diabelska pycha i subtelnie zakorzeniona niewierność. Już w seminarium w zarodku zatruwają proste dusze, które Pan wezwał do swojej winnicy. Studentom teologii systematycznie piorą mózgi duchem niemieckiej historyczno-krytycznej metody (Formgeschichtliche Methode). Wbija się im do głów wielokulturowość Soboru Watykańskiego II, są zirytowani duchową pychą saduceuszy i faryzeizmu. Przez niewiarę i herezję, z dusz powołanych przez Boga, stają się agenci szerzący śmiertelną infekcję w kościele. Spośród nich wybierani są później biskupi i kardynałowie.
Słownik używany przez pseudoteologię niemiecką z kard. Müllerem, a priori nie pozwala zaakceptować prostych prawd wiary, za którymi kryje się głęboka tajemnica Boga. Bóg objawia ją prostaczkom, ale nie mądrym z duchem tego świata (Mt 11:25). Pół wieku temu czeski duchowy wyraził się w seminarium w następujący sposób: „Teologia niemiecka jest salą sekcji zwłok. Natomiast teologia prawosławna ma szacunek dla tajemnicy Boga, z której żyje”.
Jakie są owoce niemieckich Rahnerów, Bulltmanów, Trutwinów, Drewermanów… i kard. Marksa z jego promocją homomałżeństw? Najbardziej zaryty ateista stuka się w czoło nad legalizacją niemoralności przez kościół niemiecki. Kard. Marks tym tylko pomaga Bergogliowi przekształcić Kościół katolicki w pseudokościół New Age, czczący pogańskich bożków, a zwłaszcza Bergoliową Pachamamę. Wszystko to jest konkretnym owocem teologii niemieckiej i ducha ludzkiej pychy. Fałszywi niemieccy prorocy w owczej skórze są w rzeczywistości drapieżnymi wilkami.
900-stronicowa Dogmatyka Mullera jest przedstawiona jako ortodoksyjna doktryna. Została opublikowana w wielu językach i wydaniach. Ale tragedią jest to, że nie jest ortodoksyjna, ale heretycka! Święty Paweł zrobiłby z tą książką, jak z tymi w Efezie, którzy byli w ogniu (Dz 19,19).
Niemieccy pseudoprorocy systematycznie kwestionują prawdę o zmartwychwstaniu Chrystusa.
W. Trutwin głupio mówi o zmartwychwstaniu Chrystusa: „Zmartwychwstania… nie można udowodnić żadnym procesem naukowym, opiera się wyłącznie na wiarygodności świadków… Jednakże pierwsi świadkowie nie doświadczyli (chwili) zmartwychwstania”. Na koniec dodaje: „A to jest właśnie ta nasza wielkanocna wiara”. Chodzi tu o specjalną manipulację psychologiczną i heretycki manewr. Wcześniej Trutwin twierdzi, że świadkowie są dla nas głównym źródłem prawdy, ale potem mówi, że nie doświadczyli momentu zmartwychwstania. To samo, choć w innej formie, wykonuje kard. Müller. To umieszcza prawdę o zmartwychwstaniu w królestwie mitów i sprawia, że całe chrześcijaństwo staje się niepoważne. Jest to jednak podobne do absurdum, jakoby pacjent zmarł w szpitalu w nocy, ale my twierdzimy: Jego śmierci nie można naukowo udowodnić, ponieważ nikt nie był obecny w chwili śmierci, kamera, której tam nie było, niczego nie udokumentowała. Zatem ci, którzy go rano znaleźli martwego, nie są wiarygodnymi świadkami. Dlatego nie jest prawdą, że nie żyje! Nawet małe dziecko wyśmieje się z takich bzdur, ale niemiecka „naukowa” teologia wciąż rodzi takie bzdury. Na twierdzenie Trutwina, że „zmartwychwstania… nie można udowodnić żadnym procesem naukowym”, odpowiadają świeccy eksperci:
Lord Darling, były najwyższy sędzia Wielkiej Brytanii: „Jest tak przytłaczająca fala dowodów na poparcie zmartwychwstania, że bez wyjątku każde inteligentne jury na świecie musiałoby zdecydować, że wydarzenie zmartwychwstania jest prawdziwe”.
Prof. Thomas Arnold z Oxfordu: „Nie znam żadnego faktu z historii ludzkości, który dla bezstronnego badacza jest udowodniony pełniej i lepszymi dowodami wszelkiego rodzaju, niż to, że Chrystus umarł i zmartwychwstał!”
Owoce niemieckiej tzw. teologii są najbardziej widoczne w obecnych czasach. Idzie o zaprzeczenie wszystkim podstawowych prawd wiary i wszelkim normom moralnym oraz o promowanie małżeństw sodomitów w świątyniach.
Teolodzy typu Trutwin lub Müller tylko dlatego mogli stworzyć tak wyrafinowane herezje, ponieważ nie mają życia duchowego. Dlatego są duchowo martwi. Ale jak chcą przekazać i prowadzić życie duchowe innych? A jeśli nie chcą prowadzić do życia duchowego i chcą rozwijać absurdalne dwuznaczne i wprost heretyckie uwikłania, jaki jest sens takiej patologicznej teologii? To tak, jakby nie-lekarz otrzymał możliwość ustalenia, w jaki sposób specjalista chirurg powinien wykonać skomplikowaną operację mózgu. A ci pewni siebie duchowi analfabeci, którzy bojkotują prawdziwą pokutę, życie duchowe i naśladowanie Chrystusa, nie mają nic wspólnego z prawdziwymi duchowymi specjalistami ‒ świętymi. A jednak ci heretyccy dyletanci rzucili się na „wyjaśnianie” podstawowych prawd chrześcijańskich. Rezultatem jest masowe zatrucie duchowe i apostazja od chrześcijaństwa! Ich teologiczne wymioty niszczą wiarę i prowadzą do apostazji.
Heretyckie nadęte mądrowanie nie daje nikomu siły do walki z grzechem i gotowości do oddania życia za Chrystusa. Ci religijni zwodziciele cytują Pismo Święte, ale w tym samym duchu co diabeł na pustyni. Są nosicielami śmiertelnej infekcji, którą rozprzeszczeniają, są kłamcami odpornymi na prawdę i odmawiają poszanowania kwarantanny przed kłamstwami. Są to apologeci niewierności, którzy uczą herezji. Nie są ludźmi modlitwy ani pokuty i nie mają doświadczenia z żywym Bogiem. Nadużywają tylko chrześcijańskiej terminologii. Są duchowymi grabarzami, umarli grzebią zmarłych.
Jednym z nich, którzy szerzą śmierć, jest na przykład arcyb. Zöllitsch. W 2009 roku oświadczył w telewizji bezpośrednio podczas Wielkanocy, że Chrystus nie umarł za nasze grzechy, ale tylko z powodu solidarności z cierpiącymi. Nikt w całym Kościele nie ukarał go za to, co jest oznaką stanu teologów i hierarchów katolickich. Chodzi im o dostosowanie się do zboczonego świata zgodnie z linią Soboru Watykańskiego II i jego aggiornamenta.
Z korzeni tej zatrutej teologii wyrósł także kard. Müller, nie oddzielił się od niej. Świadczy o tym także jego rzekomo ortodoksyjna dogmatyka. Fakt, że został Bergogliem zwolniony ze stanowiska prefekta Kongregacji nauki wiary, nie był spowodowany tym, że by jako zawodowiec-apologeta bronił czystości wiary, ale dlatego, że nie chciał zakrywać homoseksualą sieć w Kościele. To niech jest mu przypisane na jego cześć. Niech Pan obdarzy go łaską, by oddzielił się od heretyckiej teologii i doświadczył prawdziwego nawrócenia, podobnie jak uczennice R. Bultmanna, prof. Dr. Eta Linnemann. Ona po nawróceniu w 1978 r. oświadczyła: „nieodwołalnie uważam za śmieci wszystko, czego nauczałam i napisałam, zanim oddałam swoje życie Jezusowi! Odrzuciłam moje książki i wszystkie artykuły w czasopismach i antologii, a co z tego miałam w mieszkaniu, własnoręcznie odniosłam do śmieci i szczerze proszę, jeśli nadal macie coś takiego w bibliotece, abyście zrobili to samo”. Ponadto napisała krytyczną książkę „Oryginał czy podróbka”, w której zdemaskowała całe oszustwo ateistycznej historyczno-krytycznej metody i niemieckiej heretyckiej teologii.
+ Eliasz
Patriarcha Bizantyjskiego Patriarchatu Katolickiego
+ Metodiusz, OSBMr + Tymoteusz, OSBMr
biskupi-sekretarze
o.Václav o. David
Pobierz: Kardynał Müller jest heretykiem /Część 5/ (20.04.2020)
Aktualne Wideo
- Zmiana myslenia oraz sposobu zycia
- BKP: Ratunkowe rozwiązanie dla Afryki – patriarchat /Świętowanie siódmego dnia – Część 12/
- BKP: Ratunkowe rozwiązanie dla Afryki – patriarchat /Zwieńczeniem Mszy Świętej jest konsekracja. Kiedy jest nieważna? – Część 11/
- BKP: Biskupi Afryki, oddzielcie się od odstępczego Watykanu!
- BKP: Apel do amerykańskich katolików, księży, a zwłaszcza biskupów
- Słowo Patriarchy Eliasza w okresie po Bożym Narodzeniu
- Apel do narodu amerykańskiego: Pokuta jest konieczna! Może zapobiec globalnej katastrofie!
- Bizantyjski Patriarchat zwraca się do wszystkich chrześcijan Stanów Zjednoczonych Ameryki










