Wielkanocny duszpasterski list 2020
Dzień Zmartwychwstania Chrystusa 2020
Drodzy bracia i siostry!
Ewangelie, opisujące wydarzenie wielkanocne, świadczą o strachu uczniów, a z drugiej strony – o radosnej rzeczywistości Chrystusowego zwycięskiego zmartwychwstania.
„Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie się!” (Łk 24, J 20).
Owego wieczoru… A co było w ten wielkanocny poranek? Do drzwi, za którymi byli wystraszeni uczniowie, tłucze Maryja z Magdali i radośnie woła: „Grób jest pusty! Kamień jest odsunięty! Strażnicy uciekli!” Apostołowie jej nie wierzą. Są związani strachem. Niedługo potem przychodzi grupa kobiet i ogłasza to samo. Ale strach od apostołów wciąż nie ustępował. Żaden z nich nie pomyślał, aby powiedzieć: „Jezus tyle razy nam mówił: Syn Człowieczy zostanie zabity, ale zmartwychwstanie trzeciego dnia!” Strach nie pozwolił im myśleć o tej przepowiedni Jezusa.
Ponownie przybywa Maryja z Magdali i woła z radością: „Widziałam Pana i to mi powiedział…” Apostołowie pozostają nie tylko za zamkniętymi drzwiami, ale także mają zamknięty umysł, pamięć i wolę. Uważają jej zeznania za fałszywe i wciąż się boją. Tego samego ranka przychodzą kobiety i również ogłaszają: „Widziałyśmy Pana, rozmawiałyśmy z Nim, dotykałyśmy Jego stóp!”. Jednak, nawet w zeznania kilku kobiet apostołowie nie są w stanie uwierzyć, uważają to za kolejną fałszywą informację. Tylko Jan i Piotr pokonali strach i pobiegli do grobu. Weszli, ale nigdzie nie było ani śladu po przemocy. Płótna, w których został pochowany Jezus, pozostały puste. Jan uwierzył. Piotr ponownie wszedł do grobu, a tam mu się ukazał sam Jezus. Kiedy Piotr wrócił, krótko powiedział innym: „Pan naprawdę zmartwychwstał, ukazał mi się!” Apostołowie, nawet po tylu faktach, nadal pozostawają związani strachem.
A co było owego wieczoru? Strach pozostawał. Naoczny świadek, apostoł Jan, pisze: „Uczniowie zgromadzili się za zamkniętymi drzwiami ze strachu przed Żydami”. I znów ktoś tłucze do drzwi. Byli to dwa zadyszani uczniowie, którzy w pośpiechu opowiadali, że spotkali zmartwychwstałego Jezusa w drodze do Emaus. Chociaż apostołowie im ustnie wyznali: „Tak, Jezus wstał i ukazał się Szymonowi”, to jednak trwał w nich strach i niewierność. Przejawiło się to w historycznym momencie, jak opisuje ewangelista: „Gdy o tym mówili, oto sam Jezus stanął pośród nich i powiedział im: Pokój wam!” Jak zareagowali przerażeni apostołowie? Ewangelia świadczy: „Byli zatrwożeni i przerażeni, ponieważ myśleli, że widzi ducha. Jezus powiedział do nich: „Dlaczego jesteście tacy smutni? Spójrzcie na moje dłonie i stopy, to Ja jestem. Dotknijcie się mnie i przekonajcie się sami!” Jezus swoją obecnością musiał dosłownie wypędzić ducha strachu, który przesłaniał ich umysł. Uważali bowiem Jezusa nie za realnie obecnego, ale za ducha. Jezus musiał ich przekonać: „Duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Dotknijcie się Mnie, to Ja.” I zjadł przed nimi pieczoną rybę. Potem otworzył ich umysł, aby rozumieli Pismu Świętemu.
Od ponad trzech miesięcy duch koronawirusa straszy całą Europę i świat. Pojedyncze osoby i całe narody całkowicie otworzyły się na ducha manipulacji i kłamstwa. Pierwszym był Bergoliowy Watykan z jego hierarchią, która z nim tworzy wewnętrzną jedność. Wzbudzili taki strach, że ludzie nie byli w stanie dostrzec prawdziwych faktów. Media tak intensywnie publikują fałszywe wiadomości, że ci, którzy je bezkrytycznie przyjmują, tracą zdrowy rozsądek.
Co mówią statystyki? Każdego roku umiera średnio 55 milionów ludzi na całym świecie. Liczba osób, które miały koronawirusa wśród innych chorób i zmarły, wynosi 40 000, co stanowi zaledwie 0,1%. Około 7% ludzi każdego roku umiera z powodu alkoholu, z czego 13% w wieku 20-39 lat. To są oficjalne dane WHO. Alkohol usuwa rocznie 4 miliony istnień, 100 razy więcej niż koronawirus. Tytoń jest każdego roku przyczyną śmierci 15% zgonów na świecie. Ukończy życie 8 milionów istnień, 200 razy więcej niż koronawirus. Przydałoby się, aby kobiety zamiast palić zaczęły nosić maski i uległy zdrowej panice po tak okropnym odsetku zgonów palaczy! Każdemu, kto by palił, powinny niemal wyrwać papierosa z ust!
Jeśli chodzi o pogłoski o Włoszech, tylko 0,16% populacji jest w tym czasie zarażonych koronawirusem. Zmarło 0,016% populacji. Ponadto grupa kryzysowa liczy się od 75 lat wzwyż, to oznacza 80 i 90-latkowie. Mają, oprócz koronawirusa, inne poważne choroby, na które umierają. Każdy może stwierdzić na podstawie prawdziwych statystyk, że horror z przepełnionymi krematoriami, tak jak to media wypuszczają w świat, jest fikcją.
W Rosji co roku umiera 1 890 000 osób. W ćwierć roku, kiedy choroby wirusowe osiągają szczyt, zmarły 44 osoby. Mieli oni, oprócz koronawirusa, i inne poważne choroby. Odsetek wynosi tylko 0,0024% wszystkich zgonów. Niemniej jednak strach dominuje wśród ludzi. Gdyby tak chociaż chrześcijanie, zamiast paniki, przypuścili zbawczy lęk przed śmiercią, sądem Bożym i wiecznym cierpieniem w piekle. Nie brać pod uwagę tych trzech rzeczywistości jest niebezpiecznym ignorowaniem prawdy i stratą zdrowego rozumu. Człowiek nie chce sobie uświadomić, że umrze, mając nawet bolesne doświadczenie z własnej rodziny. Zmarli jego rodzice, dziadkowie lub bliscy krewni czy znajomi. Śmierć nikogo nie minie. Co to jest za dziwna ciemność w nas, ludziach? Tam, gdzie powinniśmy mieć niezbędny lęk, aby zapobiec poważnym obrażeniom lub nieszczęściu, tam nam go brakuje! Ale dzięki fałszywym wiadomościom ze środków masowego przekazu jesteśmy w stanie zmobilizować całą naszą siłę. Dlaczego? Abyśmy się sami wciśli na drogę, gdzie nas globalistyczny mechanizm brutalne zlikwiduje. Przedwcześnie pozbawi nas nie tylko zdrowia i życia fizycznego, ale także zniszczy naszą duszę. Pozbawi ją życia, także skończy z fałszywym prorokiem i bestią w jeziorze ognia, gdzie straszne męki nigdy nie ustaną. Ten to wypaczony strach jest spowodowany ogniskiem kłamstwa i zła w ludzkiej duszy – grzechem dziedzicznym (pierwotnym).
Przeciwnie, zbawienny strach prowadzi do ocalenia duszy. Pismo mówi: „Początkiem mądrości jest bojaźń Boża”. Tylko że na zbawienny strach ma każdy wyjątkowo silną odporność, a nawet niechęć.
Bądź świadomy rzeczywistości fizycznego cierpienia. Wielki ból obejmuje osobę, na przykład przy ataku woreczka żółciowego lub nerek, lub gdy ostry kamień porusza się w moczowodzie. Jak nieznośny był ból tych, którzy go doświadczyli. Tymczasem ból fizyczny jest tym najniższym stopniem bólu, niższym niż ból umysłowy czy duchowy.
Być może doświadczyłeś wielkiego bólu zęba, który stopniowo wzrastał. Człowiek byłby skłonny poddać się jakiejkolwiek interwencji medycznej, aby pozbyć się tego bólu. Gdy ból się nasila, zapomina nawet na instynkt samozachowawczy i chce raczej umrzeć, niż znosić takie cierpienie. Człowiek, który jest w grzechu ciężkim i przez niewierność lub bunt oddzielił się od Boga, jeśli przeżywa wielkie cierpienie i umrze w tym stanie, nie pozbędzie się go. Od doczesnych cierpień przejdzie w wieczne cierpienie, które jest niewyobrażalnie większe niż to, które przeżywał na ziemi.
Teraz uświadom sobie ból psychiczny. Doświadcza go matka, której oficjalnie ukradną jej ukochane dziecko a ona wie, że już nigdy go nie odzyska. Ile takich matek kończy na psychiatrii, w alkoholizmie, narkotykach lub popełnia samobójstwo. Jednej z wielu matek zabrali dwoje dzieci a ona następnego dnia skoczyła pod pociąg! Cóż za psychiczne cierpienie przeżywa matka, a jakie ‒ skradzione dziecko!
Z drugiej strony istnieje surowa rzeczywistość aborcji, którą Kościół prawdziwie nazywa morderstwem nienarodzonego dziecka. Kiedy kobieta uświadomi sobie, że zabiła własne dziecko, cierpi z tego powodu głębokim bólem psychicznym, często przez resztę życia.
Rozpoznaj teraz ból duchowy. Nasz duch, który Bóg stworzył na swój obraz, z natury pragnie po Bogu. Jeśli przytłoczą nas świeckie zmartwienia i marności, nie uświadamiamy sobie tego wewnętrznego pragnienia po Bogu. Ale kiedy nasz duch opuszcza ludzkie ciało i zaczyna dostrzegać rzeczywistość wieczności, z natury uznaje, że go Bóg stworzył z miłości i oddał za niego Swego Syna. Jezus umarł za niego na krzyżu, aby zapłacił za wszystkie jego grzechy. Ale człowiek nie dbał o swoją duszę, zrezygnował z oferowanej szansy, nie raz, ale notorycznie, aż do ostatniej minuty swego życia. Nie przestał, nawet gdy pojawiły się różne cierpienia, ból i rozczarowanie. Znów, ze skórą hipopotama, odrzucał łaskę nawrócenia i marnował życie w niewoli kłamstwa i zła. Nie chciał słyszeć prawdę, która by go ocaliła. Nie chciał odwrócić się od ścieżki grzechu. I nagle widzi, że już jest za późno! Nic nie może zostać zwrócone. Znalazł się poza czasem, w wieczności. W czasie mógł bezpłatne przyjąć zbawienie w Chrystusie jako dar, a potem na zawsze doskonałe szczęście! Z własnej winy stracił ten największy skarb – życie wieczne! Rozpacz nad tym, że już nigdy nie da się tego zmienić, jest beznadziejnym duchowym bólem. Towarzyszy temu również mentalny ból wyrzutów sumienia, a ponadto fizyczny ból piekielnych udręk. Z tego trzeba mieć paniczny strach, a nie z jakiegoś koronawirusu, związanego z medialnymi oszustwami! Groźba wiecznego cierpienia ma doprowadzić go do kwarantanny od najbliższej okazji do grzechu, do kwarantanny od ducha kłamstwa i zła.
Trudno jest stanąć przed ludzkim sądem, ale straszne jest stać przed sądem Bożym. Według sądu Bożego każdemu z nas będzie udowodniona obiektywna wina we wszystkich punktach aktu oskarżenia. W przypadku grzechów czynnik czasu nie ma znaczenia, nie podlegają przedawnieniu. Twierdzenie, że oskarżony ich nie pamięta, nie jest brane pod uwagę. Nie pamięta, ponieważ nie chciał ich sobie uświadomić w swoim życiu, dlatego, że zagłuszył swoje sumienie, rozum i osąd. Nie przyjał miłości prawdy, ale chciał wierzyć w wygodne kłamstwo, które doprowadziło go do wiecznej śmierci. Jakże okropne jest słyszeć: „Odejdźcie ode mnie sprawcy nieprawości do ognia wiecznego; nie znam was!” (Łk 13,27)
Drodzy bracia i siostry, najbardziej podstawową rzeczą w naszym ziemskim życiu jest zbawienie naszej nieśmiertelnej duszy. Jeśli ktoś traci rękę, nogę, oczy, a nawet jest całkowicie sparaliżowany, jest to wielka katastrofa i wielka strata, ale nie można tego porównać do zatracenia własnej duszy. Jezus podkreśla: „Co pomoże człowiekowi, jeśli cały świat zyska, ale straci duszę?” (Mk 8,36) Twoja dusza jest warta więcej niż cały świat. „Nie zostaliśmy odkupieni złotem ani srebrem, ale drogocenną krwią Jezusa Chrystusa!” (1 Piotra 1:18)
I właśnie w Wielkanoc mamy doświadczyć rzeczywistości odpuszczenia grzechów w krwi Chrystusa, którą przelał na krzyżu. Zbawcza śmierć Syna Bożego wyrwała nas z niewoli diabła i wiecznego piekła! Warunkiem do spełnienia przez ciebie jest osobiste przyjęcie zbawienia, uwolnienia od grzechu i winy. Jak? Przez wiarę w Jezusa Chrystusa i pokutę za swoje grzechy. Jezus powiedział w dniu zmartwychwstania: „Jest napisane: Chrystus będzie cierpieć, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imieniu będzie głoszona pokuta na odpuszczenie grzechów wszystkim narodom” (Łk 24,46 n)
To jest wielkanocna radość! Chrystus cierpiał i zmartwychwstał trzeciego dnia. W Jego imieniu głoszona jest teraz pokuta na odpuszczenie grzechów wszystkim narodom! Tobie też! Dlatego daj Mu swoje grzechy z wiarą! On Ci je odpuści. Ta wielkanocna radość jest potwierdzona rzeczywistością fizycznego zmartwychwstania Chrystusa! Udowodnił, że jest Synem Bożym, a Jego słowo, które nam dał, jest niezmienną i wieczną prawdą! On jest w prawdzie twoim Zmartwychwstaniem i twoim życiem!
Dla was, którzy przyjęliście Jezusa, Jego słowo brzmi: „Pokój wam! Nie bójcie się, to Ja jestem! Jestem z wami przez wszystkie dni waszego życia!” (Mt 28) A to osobiście dotycz dzisiaj ciebie: Pokój z Tobą! Alleluja!
Chrystus zmartwychwstał! Naprawdę zmartwychwstał!
Patriarcha Eliasz
oraz biskupi Bizantyjskiego katolickiego patriarchatu
Pobierz: Wielkanocny duszpasterski list 2020
Aktualne Wideo
- BKP: Ratunkowe rozwiązanie dla Afryki – patriarchat /Świętowanie siódmego dnia – Część 12/
- BKP: Ratunkowe rozwiązanie dla Afryki – patriarchat /Zwieńczeniem Mszy Świętej jest konsekracja. Kiedy jest nieważna? – Część 11/
- BKP: Biskupi Afryki, oddzielcie się od odstępczego Watykanu!
- BKP: Apel do amerykańskich katolików, księży, a zwłaszcza biskupów
- Słowo Patriarchy Eliasza w okresie po Bożym Narodzeniu
- Apel do narodu amerykańskiego: Pokuta jest konieczna! Może zapobiec globalnej katastrofie!
- Bizantyjski Patriarchat zwraca się do wszystkich chrześcijan Stanów Zjednoczonych Ameryki
- Sens życia duchowego – utrata swej duszy dla Chrystusa











